Piwoteka Narodowa, Hit sezonu, american saison (na www mają sasion)
BLG 12,5, ABV 6,2, slody jęczmienny i pszeniczny, nie podane chmiele i drożdże.
Otwiera się bez syknięcia, z butelki aromat żaden.
Nalewa się z minimalną pianą, która szybko opada do porwanego dywanika, znacząc szkło.
Ze szkła aromat nikły: delikatne mirabelki, ewentualnie jakieś białe pestkowce, zleżałe cytrusy na granicy sugestii. Na podobnie minimalnym poziomie rozpuszczalnik chyba albo coś podobnego.
W ustach bardzo płasko, minimalne a może zerowe wysycenie?
W smaku powtórka z aromatu. Po pierwszych łykach pomyślałem: świeże sahti light abo jakaś nienagazowana voss kveik APA.
Kolejny saison od Piwoteki, który nie jest podobny do saisona.
Jako dla łodzianina pamiętającego malutką dziuplę na 6 sierpnia i nieetykietowane butelki Dziadka Mroza śledzenie tego co dzieję się z Piwoteką to smuteczek.
BLG 12,5, ABV 6,2, slody jęczmienny i pszeniczny, nie podane chmiele i drożdże.
Otwiera się bez syknięcia, z butelki aromat żaden.
Nalewa się z minimalną pianą, która szybko opada do porwanego dywanika, znacząc szkło.
Ze szkła aromat nikły: delikatne mirabelki, ewentualnie jakieś białe pestkowce, zleżałe cytrusy na granicy sugestii. Na podobnie minimalnym poziomie rozpuszczalnik chyba albo coś podobnego.
W ustach bardzo płasko, minimalne a może zerowe wysycenie?
W smaku powtórka z aromatu. Po pierwszych łykach pomyślałem: świeże sahti light abo jakaś nienagazowana voss kveik APA.
Kolejny saison od Piwoteki, który nie jest podobny do saisona.
Jako dla łodzianina pamiętającego malutką dziuplę na 6 sierpnia i nieetykietowane butelki Dziadka Mroza śledzenie tego co dzieję się z Piwoteką to smuteczek.
