Nie ma już klimatu sprzed lat... Prędzej uświadczysz przedstawicieli brexitu niż italiańskich wojażerów. Od dawna tak jest, że albo są to przypadkowi goście, albo skusił ich koloryt miejsca, albo tu były miejsca (jak my).
Mnie on nie przypomina tego z czasów świetności, więc z uporem maniaka poszedłem tam drugi raz. I byłem

Dwu gostków za barem biega między dwoma rollbarami. Jeden kolo właściwie przygotowuje drinki, więc można jajko znieść zanim dopatrzy twój wzrok błagający o piwo. Niektórzy wyszli...
Piwo już nie jest tu czymś szczególnym, z czego zbudowano wizerunek tej knajpy. Nawet nie to, że to miejsce było szczególne w kulturze piwnej Krakowa. Pozostała legenda, o której już pewnie nikt nie pamięta. Smutnie jakoś, bo byłem tego częścią...

Śmiesznego typka zabijam śmiecham do teraz... Jakby beczka była pełna gówna też trzeba ja sprzedać, wiadomo.
Leave a comment: