W zapowiedzi nowozelandzki pilsner o E: 12 i A: 5, 0%.
Zapach mineralny, iglasty, owocowe cytrusowe, winogrona.
Barwa jaśniutka, wysoka klarowność.
Piana, powiedzmy delikarnie, nieprzesadna, o rwanych oczkach, szybko opadająca i niepozostawiająca ani śladów, ani wyraźnej obrączki.
Wysycenie średnie do niskiego.
W smaku bardziej niż pilznera przypomina APA. Nuty goryczkowowe uzupełnione iglasto-owocowymi, odpowiada to doznaniom zapachowym. Może mi się skojarzyło z amerykańcami, bo po pierwszych łykach sprawdziłem na stronie PInty, że prócz trzech chmielów nowozelandzkich dano tu Columbus. Nie wiem, może bez niego piwo byłoby bardziej gładkie od Nelson Sauvin i goryczka byłaby bardziej stonowana. W ślepym teście niekoniecznie orzekłbym, że to pilzner.
Ale konsumpcja w sumie dość przyjemna.
Zapach mineralny, iglasty, owocowe cytrusowe, winogrona.
Barwa jaśniutka, wysoka klarowność.
Piana, powiedzmy delikarnie, nieprzesadna, o rwanych oczkach, szybko opadająca i niepozostawiająca ani śladów, ani wyraźnej obrączki.
Wysycenie średnie do niskiego.
W smaku bardziej niż pilznera przypomina APA. Nuty goryczkowowe uzupełnione iglasto-owocowymi, odpowiada to doznaniom zapachowym. Może mi się skojarzyło z amerykańcami, bo po pierwszych łykach sprawdziłem na stronie PInty, że prócz trzech chmielów nowozelandzkich dano tu Columbus. Nie wiem, może bez niego piwo byłoby bardziej gładkie od Nelson Sauvin i goryczka byłaby bardziej stonowana. W ślepym teście niekoniecznie orzekłbym, że to pilzner.
Ale konsumpcja w sumie dość przyjemna.

Comment