Tymczasem we wrześniu wędrowaliśmy po Tatrach, zaliczone:
Grześ (udała się pogoda, fajny widok na stronę słowacką i Babią);
Czerwone Wierchy (od Kościeliskiej, do Kondrackiej i dalej do Kuźnic);
Szpiglasowa Przełęcz (miały być do tego Wrota Chałubińskiego, ale nasze kolana...ech, starość nie radość
);Rysy (od tej drugiej, przyjemniejszej strony
), jak zwykle za to bez widoków;Kasprowy z Karbami (na Karbach byliśmy pierwszy raz PIĘKNIE!)
Urlop w Tatrach udany, ale kolejny raz, to chyba dopiero za jakieś 10 lat. Nie opłaca się i tyle.
To już w zasadzie pagórki, ale bawiliśmy się też dobrze w Słowackim Raju, zaliczone w jeden dzień trasy "Sucha Bela", "Przelom Hornadu".
Dwa tygodnie temu byliśmy w okolicach Śnieżnika - przejście od Międzygórza do Siennej, z Opatem w schronisku pod Śnieżnikiem. Na drugi dzień powrót przez Czarną Górę do Międzygórza. Wracamy tam 22.X na świętowanie 140 - lecia schroniska

. Jak dobrze pójdzie, w roku 2014 powinniśmy "szczytować" Rysami i zapinać Koronę
My z Młodym chyba jednak tę jesień (mimo, że piękna) odpuścimy, za dużo się porobiło jakichś powakacyjnych okoliczności "towarzyskich", niestety...
. Nawet nie rozejrzałam się za żadną firmą introligatorską. Inna sprawa, że ostatnio trochę o zeszycie zapomniałam, bo w sumie wiele nowych miejsc w ostatnim czasie nie udało nam się zaliczyć.
Leave a comment: